|
Gryfice 1 luty 2010 r.
WYSTAWA LESZKA ŻEBROWSKIEGO
GDK. Panie Leszku po raz drugi w Gryficach, jakie wrażenia?
Leszek Żebrowski. Ja z Gryficami jestem związany już od paru lat, uczę tu w Liceum Sztuk Plastycznych. Ta wystawa jest moją drugą wystawą w gryfickiej „Bramie”. Pierwszą była wystawa plakatu, bo ja jestem praktycznie znany, jako plakacista. Wystarczy włączyć Żebrowski posters w Internecie i wyskakuje ze sto stron z moimi plakatami. Malarstwem natomiast zajmuję się od zawsze. Te obrazy, które tu są stanowią jakby poligon doświadczalny dla plakatu, gdyż tworzone są różnymi technikami. Prezentowane obrazy stanowią swoisty zegar czasu. Rozpiętość okresu, w którym powstawały sięga 20 lat. Są to szkice do plakatów, obrazy „fascynowane” malarstwem Bruegla, obrazy zafascynowane ekologią, np. taki Mateusz IV obraz z ptakami. Serdecznie zapraszam wszystkich gryficzan by zobaczyli moje obrazy, pełne bajecznych portretów miast w tonacjach krwisto-żółto-brązowych. Dominują tu różne klimaty, trzeba jedynie powoli spojrzeć na nie, nie przestraszyć się, czemu ten Żebrowski taki nie zrozumiały? Wszystko po to by prace te przemówiły, by można było się w nich zakochać.
GDK. Jest Pan artystą rozpoznawalnym, charakterystycznym. Co jest Panu bliższe plakat czy płótno?
Leszek Żebrowski. W sumie to jest taka historia. Uprawiam malarstwo plakatowe, widać je zresztą na ulicach. Plakat jest po to by się nie zamykać w galeriach, ale po to żeby ludzie widzieli sztukę na co dzień czując się przy tym jak by przymuszonym do ich oglądania. Plakaty i ulica współgrają tu, a to przekłada się na ilość osób, które zobaczą daną pracę. Galeria natomiast, to coś innego, jakby intymna sprawa. W Gryficach pokazuję niby malarstwo, a jednak w formie przypominającej plakat. To się przenika, to ta sama historia, to ten sam Żebrowski.
GDK …ten sam Żebrowski, którego pracę zdobią książki pani Moniki Szwai.
Leszek Żebrowski. Bardzo fajne są te okładki, bo te książki wykupują ludzie w niesamowitych ilościach. Pani Monika cieszy się popularnością prawdziwą nie sztuczną, nie nagania koniunktury. Te książki poruszają sprawy normalnych zwykłych ludzi i przez to są kupowane i czytane. Życzyłbym sobie by moje prace były również tak popularne. Ktoś, kto kupuje książkę pani Moniki z moją okładką to jakby kupował cząstkę mnie, cząstkę mojej sztuki. Ja staram się przekazać ciepło, jakie Monika przekazuje w książkach. Myślę, że wspólnie zrobimy jeszcze troszeczkę okładek do tych książek.
GDK. Druga wystawa w Gryficach, ale chyba nie ostatnia?
Leszek Żebrowski. No myślę, że będzie dojrzewała jakaś trzecia, jeśli mnie wpuścicie.
         
         
Powrót |