|
Gryfice 19 października 2009 r.
ZACZAROWANY ŚWIAT EWELINY WOLSKIEJ
Bez wątpienia Ewelina Wolska była wybitną
indywidualnością minionego pleneru, jaki odbył się w pałacu w
Rybokartach pod nazwą Artystyczne Spotkania Przyjaciół. Ewelina Wolska
mieszka i tworzy w Niemczech, w niewielkiej bawarskiej miejscowości
Kempten, położonej pomiędzy Monachium i Jeziorem Bodeńskim. Jej obrazy
pokazują zaczarowany świat, pełen przedziwnych ptaków, ryb i stworków,
mieszkających w pięknej, baśniowej i z zasady pogodnej krainie. Jeśli o
większości twórców mówi się, że poszukują swojej drogi, o Ewelinie
Wolskiej z pewnością można powiedzieć, że drogę tę znalazła. Kroczy nią
pewnie i z wdziękiem, prowadząc za sobą coraz liczniejsze grono
odbiorców tych niezwykłych, przepełnionych czarami obrazów. W pracach
odnajdujemy efekt nie tylko intelektualnych zmagań ze światem, ale
przede wszystkim uczymy się z nich swoistego ironicznego dystansu do
codziennych spraw, które w spotkaniu z tą sztuką nabierają innego
wymiaru i innego znaczenia. To sztuka, która pozwala lepiej zrozumieć
świat, ludzi i zdarzenia. To sztuka – powiedziałbym – wielowątkowa.
Obrazy Eweliny Wolskiej mają bowiem to do siebie, że i dłużej na nie
patrzymy, tym więcej w nich odkrywamy. Można by rzec, że stanowią
swoisty labirynt, po którym artystka pewnie prowadzi widza, dając mu
możliwość coraz to nowego, innego przeżywania tych odkryć. Ptaki, ryby,
stworki, instrumenty muzyczne czy przedmioty z codziennego życia
współegzystują na kartonie lub płótnie, tworząc dziesiątki opowieści,
znacznie wychodzących poza ramy obrazów – w przenośni i dosłownie. Każdy
element żyje własnym, dojrzałym życiem, ma swoją historię i swoje
przeznaczenie. To przeznaczenie, ta karma determinuje postaci lub
przedmioty, może inaczej niż nakazywałyby nasze przyzwyczajenia. W
jednym z katalogów umieszczono prace Eweliny Wolskiej w sąsiedztwie prac
Salvadore Dali’ego. Autorzy katalogu uznali bowiem, że prace artystki
pasują wyłącznie do tego mistrza surrealizmu. Nie bez racji. Są chyba
podobnie odkrywcze. Bezsprzeczne jest, że mamy tu do czynienia ze
sztuką pogodną. Pogodną, jak jej twórczyni. Nie znaczy to, że artystka
ucieka przed tematami trudnymi. Jednakże znaczy to, że optymizm, pogoda
ducha, radość życia i entuzjazm emanują z malarki i jej obrazów i są
sposobem na rozwiązywanie problemów, a być może i konfliktów. Jej obrazy
kupowane są nie tylko do wielkich galerii, ale też do prywatnych
mieszkań. Nabywcy podkreślają wyjątkowość prac oraz fakt, że przez całe
lata odkrywają obrazy na nowo.– Spójrz, ile w naszej sztuce smutku i
tragizmu – mówi mi Ewelina Wolska.– Powiedz więc, co z tym zrobić? –
pytam.– Na przekór wszystkiemu demonstrować radość i wesołość. Zawsze
naprawianie świata należy zaczynać od siebie – doradza artystka. I
rzeczywiście: w obrazach widać, że Ewelina Wolska zaczyna od siebie.
Jeśli więc damy się porwać do jej zaczarowanego świata, nie pożałujemy
tej podróży. Zobaczymy bowiem to, co zazwyczaj dane jest oglądać
nielicznym. Jak to zrobić? To proste. Iść za Eweliną Wolską. Tym którzy
chcą sami zobaczyć na własne oczy ten przedziwny świat, podpowiadamy, że
ptaki z obrazów Eweliny Wolskiej żyją – jak utrzymuje artystka – w
każdym ogrodzie. Pojawiają się punktualnie o 3.10 nad ranem, a gdy je
nakarmić kawiorem i napoić szampanem, pozostają na kilka chwil i nawet
pozują do obrazów. Jeśli nie mamy akurat pod ręką szampana i kawioru,
wystarczy popatrzeć na obrazy Eweliny Wolskiej.
Panorama gryficka nr. 27/2009
Wiesław Wojciech Schmidt
Powrót |