| |
|
Gryfice 28 stycznia 2010 r.
WYSTAWA KRZYSZTOFA KRZYWINSKIEGO
Rozmowa z Krzysztofem Krzywińskim artystą malarzem, którego prace prezentowane są w galerii „Brama” w Gryficach.
GDK. Proszę przybliżyć nam swoją osobę?
K.K. Cóż może zacznę od początku. Urodziłem się można powiedzieć bardzo dawno temu. Czuje się nie skromnie powiem bardzo młodo i bardzo rześko także mnie się wydaje, że jeszcze dużo przede mną. To, co robię zapewne w jakimś stopniu odzwierciedla moje dotychczasowe przeżycia. Niektórzy uważają, że na dzień dzisiejszy mam poważne przejścia za sobą, ale ja już teraz na dzień dzisiejszy trochę inaczej do tego podchodzę. Jak mówi przysłowie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło wszystko, co przeżywamy nas kształtuje i może w moim życiu było mi dane przeżyć takie a nie inne sytuacje takie bardzo ekstremalne, które mogły spowodować, że mogłem się znaleźć zupełnie gdzie indziej. Mogło mnie w ogóle nie być, ale jestem trwam i jako że mam taką możliwość przedstawienia swoich przeżyć swoich przemyśleń w sztuce plastycznej a dokładnie w malarstwie, które jest mi bliskie, to, co robię jest dla mnie ważne robię to nie powiem, że w sposób profesjonalny, bo trudno określić, co jest profesjonalizmem. Moim zdaniem profesjonalizmem jest wykonanie tego czegoś w sposób zaangażowany ktoś inny może powiedzieć, że profesjonalista to człowiek, który żyje z tego, co robi. Ja nie żyję z malarstwa, ale bardziej żyje malarstwem. Chcę dzięki niemu przekazać to, co mnie gnębi, co mnie w jakiś tam sposób nurtuje właśnie w takim wymiarze, poprzez kolor, kształt poprzez formę własną fantazję i wyobraźnię. Ja tu chciałbym nawiązać do pewnej mądrej myśli, którą zasłyszałem kiedyś każdy właściwie, kto ma ochotę niech tworzy, dlatego że im więcej twórczości tym mniej barbarzyństwa. To jest w pewnym sensie zachęta dla tych, którzy chcieliby cos tworzyć a może nie czują motywacji, bo na dobrą sprawę też nie, co dziennie mam motywację. Z jednej strony zaczynam malować i zadaję sobie pytanie, po co to. Z drugiej strony, co ja będę robił jak nie to. Mam teraz wolny czas mam pracownię mam, z czego ją utrzymać, mam, z czego malarstwo utrzymać mam, z czego rodzinę utrzymać. Mam czas na to by poprzez swoje przemyślenia związane ze swoim malarstwem kształtować drugiego człowieka i w sposób bezpośredni przekazać mu coś mojego, osobistego, jako pedagog. Jestem, więc człowiekiem szczęśliwym a czy to widać w moich obrazach proszę mi powiedzieć ja już nie chcę się na ten temat wypowiadać.
GDK. Może kilka słów o samej wystawie.
K.K. W Gryficach prezentuję cykl zatytułowany „Przypadki wieku średniego”, który powstawał w latach 2005 – 2008. Wystawa ta jest podsumowaniem mojej dotychczasowej pracy. W roku 2008 przypadło 20 lecie mojej twórczości artystycznej. Tak jakoś to wyszło, bo stwierdziłem, że dokładnie w roku 1988 zacząłem realizację pracy dyplomowej na piątym roku w pracowni prof. Fligera w Poznaniu wtedy, więc już zaczęła się jakaś działalność twórcza, bo dyplom musiał coś sobą reprezentować. Później była pierwsza wystawa dyplomowa i tak poleciało 20 lat minęło. Gryficka wystawa dotyczy nas wszystkich dotyczy mnie dotyczy kogoś, kto wchodzi w okres wieku średniego, chociaż niekoniecznie, bo jeśli ktoś nie jest w tzw. wieku średnim może być dzieckiem może być nastolatkiem to na pewno ma do czynienia z osobą, która mniej więcej w tym przedziale wiekowym się zawiera a ten przedział wiekowy może być bardzo ruchomy, bo nie wiemy, kiedy ten okres się zaczyna, kiedy się kończy. O starości jeszcze nie myślę, bo, po co. Pewne zjawiska pewne sytuacje przedstawione w tych obrazach nie koniecznie mnie muszą dotyczyć, ale mogą dotyczyć osób, które były są istnieją w moim otoczeniu, które ja znam i których ten problem dotknął. Tu mam na myśli panią, która zwróciła uwagę na obraz „Kłopotliwa znajomość” to nie chodzi, że ja mam kochankę, ale może chodzić o to, że znam kogoś lub miałem do czynienia z kimś, kogo ten problem dotknął a ten ktoś może przeżywać takie rozterki i typowe sytuacje związane z wiekiem średnim. Więc na ten temat jest obraz.
GDK. Do kogo kieruje Pan swoje prace. Z jednej strony są jak gotowe ilustracje książek dla dzieci z drugiej pełno w nich osób pokiereszowanych, skarlonych. Czy to przypadek?
K.K. Każdy szczegół obrazu niekoniecznie musi być konkretnym odniesieniem do pewnych przemyśleń i symboli, bo to nie jest ani symbolizm ani surrealizm tylko to jest wypowiedź na temat człowieka po mojemu, dlatego jest on podeformowany może nie tyle, że przeze mnie w jakiś sposób stłamszony. Nie ma w tym żadnego sadyzmu żadnej niechęci np. do płci przeciwnej czy pogardzania kimkolwiek. Uważam, że jakaś doza sympatii w każdym z tych człowieczków jest, chociaż nie zawsze musi on być wesoły nie zawsze to, co on określa, mimo że kolory są wesołe musi być wesołe musi być optymistyczne musi skłaniać do takiego podejścia wiosennego i takiego ulotnego ciągnącego w górę. Może to dołować, ale osoby, które są sympatyczne, które są beztroskie, które są wesołe, które potrafią kogoś rozbawić mają swoje momenty refleksji zasmucenia przemyśleń takich bardziej związanych z tym, po co tutaj jesteśmy i jak to z nami będzie.
GDK. Pierwszy raz w „Bramie” jak się Panu podoba gryficka galeria?
K.K. Bardzo fajna galeryjka jest i bardzo fajne miejsce. Jest tu cisza spokój pod nami samochody wjeżdżają do miasta no tak można o tym na chwilę zapomnieć jak by się było w czasach bajkowych i odległych. Jeszcze może te obrazy nastroją tak, że na chwile odlecimy w taki czas nieokreślony.
GDK. Dziękuję za rozmowę.
Wystawę Krzysztofa Krzywińskiego można zobaczyć codziennie od wtorku do piątku w godzinach od 10.00 do 17.00 w Muzeum i Galerii „Brama” w Gryficach.
   
   
   
   

Powrót |